1. Strait Street to kultowa ulica Valletty.
2. Przeczytaj wpis i dowiedz się za co marynarze i lotnicy cenili maltańską Strada Stretta.
3. Będąc w Valletcie koniecznie udaj się na spacer dawną czerwoną dzielnicą…

Miłośnikom literatury z pewnością nie trzeba przedstawiać wspaniałej powieści historyczno-przygodowej pt. „Ogniem i żelazem” Davida Balla, której akcja toczy się w XVI w. na Malcie.
Jednakże nie o tej książce będziemy dziś pisać, ale o popularnym i kontrowersyjnym dziele maltańskiego dziennikarza i wykładowcy Uniwersytetu Maltańskiego Goerge’a Cini pt. „Strada Stretta” przetłumaczonej również na j. angielski i noszącej dość wymowny tytuł: „Strait Street. Malta’s ‚Red-Light District’ Revealed”.

Jest to o tyle interesujące, o ile pewne praktyki na Malcie były i są nielegalne oraz surowo karane.

Książka w dużej mierze jest opisem faktycznych zdarzeń/wspomnień rysujących w oczach czytelników szereg gorących wątków, jakże pikantnej zresztą fabuły. Jak nie trudno się domyśleć nie wszystkim książka się podoba, nawet gdyby miała być tylko radosną fikcją. Luźny charakter ulicy umiłowanej przez marynarzy i lotników pobudza wyobraźnię wielu, którzy dziś przemierzają Vallettę szlakiem „Strada Stretta”. W rzeczy samej tylko wówczas, gdy znają jej dzieje.

Ci, którzy przeczytają niniejszy  tekst do końca będą bogatsi o jedną praktyczną informację, która być może zaważy na wyborze noclegu na Malcie, ale zanim o tym, przejdźmy do opisanej w maltańskim bestsellerze historii Strait Street.

Otóż według autora bestselleru czasy świetności tej ulicy przypadają na okres od II wojny światowej do lat ’70. Koncentrowało się tutaj, zwłaszcza wieczorami, życie kulturalne i towarzyskie nie tylko maltańskiej bohemy, lecz także żołnierzy brytyjskiej floty Royal Navy, którzy ochrzcili ulicę mianem „The Gut”. Jednakże nie tylko Brytyjczycy upojeni rozkoszą tego miejsca pobudzili się na tyle by zabłysnąć kreatywnością i uhonorować ulicę własną nazwą, która wymawiana była z wieloma akcentami. Włosi nazwali ją „La Sada”. Ta ulica dawała wszystko, co najlepsze. Wyposzczeni żołnierze po miesiącach spędzonych w basenie Morza Śródziemnego dobijali do wyspy i szukali namiastki życia. Tu witał ich beztroski śpiew, tańce, muzyka, tanie drinki, dziewczyny, o ile oczywiście interesowały ich dziewczyny. Kto by siedział sam w kajucie, gdy w porcie dzieją się takie rzeczy.

Wielu twierdzi, że treść książki to czysta fikcja, jednakże autor zamieścił zdjęcia marynarzy gęsto okupujących ulice, jak sam twierdzi: „Dla tych, którzy są tak starzy, że nic już nie pamiętają i dla tych, którzy są na tyle młodzi, ze jeszcze o tym nie słyszeli”. Brzmi jak prowokacja:-) Autor idzie o wiele dalej i mówi, że dziedzictwo tej ulicy do dziś jest żywe i wyjątkowo kłuje w uszy zwłaszcza tych, którzy byli uczestnikami nocnego życia w Strait Street.

Intrygujące. Z pewnością przy najbliższej podróży na Maltę kupimy egzemplarz i po lekturze napiszemy więcej. Może nawet uda nam się spotkać z autorem:-) Zgodnie jednak z zapowiedzią praktycznej wskazówki podsumowującej ten tekst podzielimy się naszym prywatnym spostrzeżeniem, mianowicie zauważyliśmy, że w bardzo popularnym serwisie z recenzjami hoteli TripAdvisor, niektórzy turyści wystawiając ocenę holelom używają okresleń „The Gut” lub piszą „The Gut, if you know what I mean”.

Macie pomysł, co mogą mieć na myśli? Bo nam się wydaje, że teraz już chyba wiemy o co chodzi i to może być słowo klucz…

O Autorze

Założyciele portalu maltaigozo.pl. Miłośnicy Malty, a w szczególności Gozo.

X