Czy listopadowa Malta może zachwycić? Oczywiście, że tak! Przekonała się o tym Marzena, która gorąco poleca Maltę i Gozo poza sezonem. Zapraszamy do lektury!

***

Tygodniowy urlop w listopadzie? Nie ma nic piękniejszego. Podczas gdy u nas temperatury zbliżają się do zera, wiatr targa nam włosy a deszcz na przemian ze śniegiem zmywa nam makijaż z twarzy, na Malcie temperatury powietrza sięgają 20 – 25 stopni, a woda w morzu Śródziemnym wynosi 22 stopnie. Brzmi mało realistycznie, a jednak. Malta to prawdziwy raj na ziemi i dla nas Europejczyków właściwie na wyciągnięcie ręki.
Na mojej liście miejsc do odwiedzenia od dawna znajdowała się Malta. Oglądając zdjęcia i relacje z podróży innych blogerów wyobrażałam sobie tam siebie. Wiedziałam, że muszę tam pojechać i to najlepiej wtedy, kiedy u nas temperatury spadają w okolice zera, a tam panuje letni klimat. Bez chwili wahania zarezerwowałam bilety lotnicze w promocyjnej cenie i z niecierpliwością czekałam na termin wylotu.
Na Malcie nie ma brzydkich miejsc, właściwie na każdym kroku zachwycaliśmy się przyrodą, pięknem krajobrazów i otaczających nas budynków. A więc do sedna. Co udało nam się zobaczyć?
Plany pokrzyżował nam deszcz. Przez pierwsze dwa dni była taka ulewa, że nie dało się wyjść z hotelu. Każde wyjście kończyło się tak samo, albo uciekaliśmy przed piorunami, albo zmokliśmy do suchej nitki. Dlatego musieliśmy trochę zmodyfikować nasz plan zwiedzania i zrezygnować z niektórych atrakcji.
Pierwszego słonecznego dnia zwiedziliśmy stolicę Malty – Valettę.

Później przepłynęliśmy promem do Sliemy, gdzie spacerowaliśmy przepiękną promenadą.

Drugiego dnia mieliśmy w planach Popeye Village i jedną z pobliskich plaż. Niestety spóźniony autobus pokrzyżował nam plany i ostatecznie zostaliśmy w miejscowości Mellieha, gdzie podziwialiśmy przepiękną panoramę i odpoczywaliśmy na plaży Mellieha Bay.

Trzeciego dnia wybraliśmy się promem na Gozo. Wycieczka całkiem przyjemna, Azzure Window i jego okolice zrobiły na nas ogromne wrażenie. Podziwialiśmy twory natury w całej okazałości. Jedyną przeszkodą w dalszym zwiedzaniu Gozo okazały się tłumy ludzi oczekujących na autobusy. Wysiadając z promu nie było szans dopchać się do jakiegokolwiek autobusu, a przesiadając się w stolicy wyspy do kolejnego autobusu byliśmy upchani jak sardynki w puszce.

Kolejnego dnia wczesnym rankiem udaliśmy się na plażę Golden Bay, gdzie plażowaliśmy i kąpaliśmy się w morzu. Początkowo chcieliśmy spędzić tam jedynie przedpołudnie ale skończyło się na tym, że zostaliśmy tam praktycznie cały dzień spacerując brzegiem morza i wspinając się na punkty widokowe. To był zdecydowanie najlepszy dzień!

Stacjonowaliśmy w hotelu Porto Azzuro Aparthotel i byliśmy z hotelu w pełni zadowoleni. W hotelu była restauracja, bar, basen zewnętrzny i wewnętrzny, minimarket i mini-siłownia. Hotel usytuowany jest nad samym morzem, a do przystanku autobusowego mieliśmy zaledwie kilka kroków. Za niewielkie pieniądze mieliśmy przestronny apartament z oddzielną jadalnią, gdzie serwowaliśmy sobie codziennie śniadania. Kolejne posiłki jadaliśmy już poza hotelem, zależnie od miejsca, gdzie byliśmy. Z maltańskich specjałów próbowaliśmy pastizzi, ravioli. napoju Kinnie i piwa Cisk. Maltańska kuchnia słynie z potraw z królika, ale żadne z nas nie miało sumienia skosztować tych małych stworzeń.

Za każdym razem będąc w innym kraju zadaję sobie pytanie, czy mogłabym tam mieszkać. Czy mogłabym mieszkać na Malcie? TAK. Chciałam wyliczyć plusy i minusy, ale jedynym minusem jest dla mnie komunikacja autobusowa. Autobusy jeżdżą jak chcą, nie przestrzegają godzin odjazdu, są przepełnione. Poza tym, nie znalazłam innych minusów. No może można by jeszcze dodać wąskie chodniki. Ale to tak naprawdę wszystko. Zakochałam się w tym miejscu. Wiem, że w miarę  możliwości wrócę tam jeszcze, oczywiście poza sezonem.

CZAS NA PODSUMOWANIE

Tygodniowy pobyt w apartamEncie w  Porto Azzuro Aparthotel kosztował nas 300 zł na osobę.
Lot linią Ryanair kosztował każdego z nas 265 zł w dwie strony.
Transfert z lotniska do hotelu i z hotelu do lotniska wyniósł nas 12 euro. Skorzystaliśmy tutaj ze zniżki z tej strony.
Pozostałe wydatki takie jak bilety autobusowe, jedzenie, pamiątki, promy itd. wyszły nas po 100 euro.
Tydzień na Malcie kosztował nas ok. 1000 zł na osobę. Kolejny raz udało nam się spędzić cudowny czas za granicą za niewielkie pieniądze. I potwierdzam słowa Patrycji, która swoimi pięknymi zdjęciami zachęciła mnie do odwiedzenia tego miejsca:

Malta jest jednym z najpiękniejszych miejsc, które dotychczas odwiedziłam.

Autorką relacji jest Marzena, która na codzień prowadzi bloga Pomorzanka na Kujawach

O Autorze

Założyciele portalu maltaigozo.pl. Miłośnicy Malty, a w szczególności Gozo.

X