1. Marsaxlokk to stary rybacki port na południu Malty.
2. Zatokę rozsławiły kolorowe łodzie luzzu cumujące tu cały rok oraz niedzielny targ rybny.
3. Relacjonujemy naszą pierwszą, zimową wizytę w Marsaxlokk.
Podajemy fakty, ciekawostki oraz informacje praktyczne.

Do Marsaxlokk, największego po Grand Harbour, naturalnego portu na Malcie, pierwszy raz wybraliśmy się dokładnie w Wigilię Bożego Narodzenia 2013 r. i tam też zasiedliśmy do świątecznej kolacji, którą zjedliśmy na świeżym powietrzu, na przemian grzejąc się w słońcu i chłodząc delikatnym morskim wiatrem. Co prawda nie było dwunastu dań, ale maltańskie rozmiary nas przerosły. Poczuliśmy więc znany nam dobrze wigilijny klimat mimo, iż na Malcie ten dzień nie jest świątecznym.

Położona na południowo-wschodnim wybrzeżu Malty wioska rybacka swoją nazwę zawdzięcza połączeniu słów: Marsa (port) oraz Xlokk (południowo-wschodni wiatr). To w tej wiosce Bush i Gorbaczow ustanowili koniec Zimnej Wojny! A dokładniej Busz i Gorbaczow spotkali się i podpisali porozumienie na pokładzie statku Maxim Gorky, który był zakotwiczony w zatoce Marsaxlokk.

Żółty, niebieski i czerwony to kolory typowe dla maltańskich łodzi Luzzu, które są stałym elementem tamtejszego krajobrazu. Nie jest im groźny nawet sztorm! Nie bez powodu przetrwały do dziś a ich początki sięgają czasów Fenicjan! Dwie pierwsze łódki na zdjęciu to Kajik (mają płaską rufę).

Wstaliśmy przed szóstą i byliśmy lekko zaniepokojeni tym co zobaczyliśmy za oknem, mianowicie deszcz, silny wiatr (tak, ze aż huczało w pokoju), wiec odpowiednio do tego, co przewidywaliśmy ubraliśmy ciepło i ruszyliśmy w drogę. Naszą uwagę zwróciło to jak płynnie się poruszamy. To był już nasz trzeci dzień pobytu na Malcie i zauważyliśmy, że w ogóle nie czekamy na połączenia autobusowe, a wychodząc z jednego wsiadamy od razu do następnego (ta sielanka nie trwała niestety wiecznie). Kierowcy są pomocni, udzielają dokładnych informacji, na które stanowisko się udać i w który autobus się przesiąść.

Ciekawostką jest to, że w zajezdni autobusowej w Valletcie autobusy podjeżdżają na stanowiska w sposób logiczny tzn., im wyższy numer autobusu tym dalej stoi. Np. na stanowisko piąte podjeżdża autobus 31, a na stanowisko 6 autobus 45 (obydwa do Bugibby). Około godzinę czterdzieści jechaliśmy w jedną i drugą stronę, czyli z Bugibby do Marsaxlokk. Tu warto wspomnieć o ruchu ulicznym, a mianowicie o tym, że jest on stosunkowo duży, natomiast kierowcy jeżdżą dość szybko, zajeżdżają drogę, na skrzyżowaniach i momentami jest przeraźliwie ciasno na tych uliczkach. Ciekawe są też zwyczaje kierowców. Przy banku kobieta zatrzymała się na pasach, włączyła światła awaryjne, zatarasowała wąską ulicę i poszła załatwić sprawę. Kierowca widząc całe zdarzenie cierpliwie czekał aż kobieta wróci z bankomatu i odjedzie. Nie poganiał jej klaksonem, wręcz przeciwnie oboje byli bardzo wyluzowani.
W międzyczasie jadąc z Bugibby zorientowaliśmy się, że pogoda zmienia się błyskawicznie i w autobusie zrobiło się gorąco, wyszło słońce, ucichł wiatr i w zasadzie można było pomyśleć, że jesteśmy na innej wyspie, niż godzinę temu. Nasze przypuszczenia potwierdziły się, kiedy wysiedliśmy z autobusu. Było słonecznie, bezwietrznie, gorąco. Zeszliśmy dość stromą uliczką w dół kierując się intuicyjnie w kierunku dość dobrze widocznej zatoczki, a po chwili naszym oczom ukazał się widok czegoś w rodzaju nadbrzeżnej promenady z dużą ilością kolorowych łódek, łodzi, jachtów, a na dalekim horyzoncie ogromnych statków handlowych. Nasze poczucie estetyki nieco zaburzały dwa widoki w tej niezwykle malowniczej zatoczce. Mianowicie po lewej stronie dostrzegliśmy dość wysoki komin obiektu, który wyglądał jak elektrownia, zaś po prawej ogromne dźwigi, prawdopodobnie portowe. Szybko również dostrzegliśmy, że wzdłuż promenady ciągnie się duża liczba restauracji z całorocznymi „ogródkami” bezpośrednio sąsiadującymi z morzem. Zaczęliśmy więc dość wnikliwie analizować menu na tablicach. Było dość monotonne. Jedną z restauracji wybraliśmy na naszą wigilijną ucztę.

Maltańczycy lubią spędzać czas przy pielęgnacji swoich łodzi. Odświeżają kolor, remontują, przygotowują je do sezonu. Rzeźbią i malują oczy, zwane oczami Ozyrysa lub Horusa. Inni twierdzą, że te oczy to pozostałość po Fenicjanach i ich wierzeniach. Nie drążymy tematu. Oko to oko, zaś w Marsaxlokk warto wziąć coś na ząb! Poza łodziami Luzzu wioska słynie przecież ze świeżych ryb i niedzielnego targu, który w sezonie trwa cały tydzień…

Koniec roku to w Marsaxlokk bardzo spokojny okres. Nie ma jeszcze typowego zatrzęsienia turystów. Wszystkiego można zasmakować bez pośpiechu i z należytą uwagą. To dobry czas, żeby wczuć się w wyspiarski klimat.

Zamówiliśmy świeżego tuńczyka (między wiosną a jesienią łowi się go tu w olbrzymich ilościach) z dodatkami w postaci pieczonych ziemniaków, grillowanych warzyw, marynowanych ziemniaków, sałaty z papryką, pomidorkami i ogórkami oraz sosu pomidorowego z oliwkami i papryką. Wcześniej dostaliśmy bruschettę oraz koszyk pieczywa z masełkiem jako starter przed daniem głównym. Bruschetta była bardzo aromatyczna i orzeźwiająca, jednocześnie zadziałała jak aperitif potęgując uczucie głodu. Zajadaliśmy się idealnie przyprawioną bruschettą zachwycając się jej wyrazistym smakiem i świeżością. Co ciekawe dzień wcześniej kosztowaliśmy słonych potraw a tutaj zaserwowano nam intensywne i lekko gorzkie, ale bardzo smaczne. Tuńczyk był świeży, ładnie podany. Wraz z dodatkami smakował wyśmienicie. Niestety nie daliśmy rady zjeść wszystkiego. Pieczywa z masłem w ogóle nie ruszyliśmy w obawie przed zapchaniem się przed podaniem oczekiwanego dania, sałaty ze świeżych warzyw było zdecydowanie za dużo a pieczone ziemniaki nie znalazły miejsca w naszych żołądkach mimo, że były bardzo smaczne. Trzeba dodać, że za ten posiłek i kawę czarną zapłaciliśmy 21 euro (2 porcje dla dorosłych i kawa). Na dodatek ubawiwszy się, ponieważ wyglądało na to, że w ogóle o nas zapomniano i pewnie moglibyśmy odejść od stoły nie płacąc, na co nie pozwalało nam jednak poczucie uczciwości. Z trudem wstaliśmy od stołu i poszliśmy dalej zwiedzać zatoczkę, gdzie naszą uwagę skradły tutejsze łodzie i jachty, a po chwili znaleźliśmy się na małej, aczkolwiek bardzo przyjemnej piaszczystej plaży (spodziewamy się, że w porze letniej z powodzeniem można rozkoszować się w tym miejscu leżakowaniem na słońcu i kąpielą). Tym bardziej, że nawet o tej porze roku woda była bardzo spokojna.

Łodzie Luzzu przetrwały do dziś, ponieważ są niezwykle wytrzymałe i odporne na trudne warunku na morzu. To zasługa podwójnie wzmocnionego kadłuba. Dzięki niemu łodzie bezkonkurencyjnie sprawdzały się podczas połowów i w złych warunkach atmosferycznych. Dzisiejsze łodzie są bardzo często dodatkowo podrasowane silnikiem. Dziś Luzzu wykorzystywane są głównie w turystyce jako lokalna atrakcja i wodny środek transportu obwożący po turystycznych „być, albo nie być”. Ciągle jednak znaleźć można typowo rybackie łodzie, którymi Maltańczycy wypływają po rybki i wcale nie jest ich mało!

Gdy słońce chyliło się ku zachodowi wyruszyliśmy w drogę powrotną. Dotarliśmy do przystanku i znów zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni, ponieważ okazało się, że za 5 minut mamy autobus do Valletty. W autobusie wspominaliśmy kolację wigilijną i rozglądaliśmy się po mijanej okolicy. Ledwo wysiedliśmy w Valletcie a już podjechał autobus do Bugibby. Wsiedliśmy więc i obserwując zachód słońca wracaliśmy do hotelu. W czasie podróży Arrivą Z Bigibby do Valletty jechaliśmy autobusem o nr 31, natomiast z Valletty do Marsaxlokk linią nr 81. Droga powrotna podobnie, lecz w odwrotnej kolejności, 81 i 31. Łącznie godzina czterdzieści drogi w jedną stronę. To co zwróciło naszą uwagę podczas podróży z jednego krańca Malty na drugi to mnóstwo zieleni, cytrusów rosnących przed domami, kolorowych kwiatów i zieleni.

Polecamy Marsaxlokk tym, którzy są wrażliwi na rozciągające się w okolicy urokliwe widoki, zapach świeżych ryb wodzący za nos, przesympatycznych ludzi dookoła i piękno maltańskiej tradycji uwidocznione w liczebnie zacumowanych łodziach Luzzu chroniących się przed złym urokiem szeroko otwartymi oczami spoglądającymi z czoła łodzi.

W Marsaxlokk byliśmy zimą i w związku z tym mieliśmy dla siebie mnóstwo przestrzeni. Niemal wszystkie stoliki przy promenadzie były puste. Turystów można było policzyć na palcach jednej ręki. Plaża właściwie tylko dla nas. Domyślamy się, że w sezonie musi tu być niezły kram! Wioska jest atrakcją, której nie pomija żaden przewodnik, autobusy turystyczne dowożą tu świeżą krew zapewne kilka razy na godzinę. Wydaje nam się, że może to wpłynąć na negatywny odbiór tego miejsca, ale trudno się temu dziwić. Każdy ma prawo do zwiedzania według własnych upodobań. Jeśli my chcemy i możemy to zrobić to dlaczego nie inni? I w ten sposób zapewne tworzy się dziki tłum przeciskający się między straganami, które niegdyś znane ze świeżych ryb, owoców morza i warzyw, dziś dodatkowo odstraszają tanią chińszczyzną. Musi być na to popyt, skoro znajdują miejsce obok robionych ręcznie koronek. 
Nas jednak takie obrazki nie odstraszają, wręcz przeciwnie – życzymy mieszkańcom wioski wielkiego oblężenia w sezonie, żeby potem, gdy odwiedzimy ich zimą dopisywały im dobre humory. Przy następnej wizycie, która już niedługo również zamierzamy tu przyjechać, pokręcić się po okolicy i zjeść najlepszą rybę na Malcie!

  • baśka

    Byliśmy tu ze znajomymi, ale ryby nie jedliśmy bo za dużo było kolejek do stolików. Pochodziliśmy po okolicy i wróciliśmy do hotelu. Mam teraz smaka na rybkę:) Miło to sobie powspominać.

  • urocza ta wioska, właśnie taki klimat powinna mieć cała Malta:) urocze łódki, spokojne życie mieszkańców i pyszne ryby:)Zapraszam do siebie na Marsaxlokk w kwietniu, również było cudownie:)

    • 55+

      Witajcie, gdybym zdecydował się na Marsaxlokk jako bazę pobytową w II połowie czerwca – czy byłby to dobry pomysł?
      Jeżeli tak,to proszę o podpowiedź:
      – jak dojechać wieczorem z lotniska do Marsaxlokk
      – czy jest to miejscowość dobrze skomunikowana z innymi atrakcyjnymi miejscami (m.in.port promowy na Gozo, Mdina, San Anton ogrody,Valetta)
      – gdzie nocować, czy jest duży wybór B@B, gdzie najlepiej szukać takiego pokoju(na booking.com są tylko 2 hotele i 2 pensjonaty)
      Z góry dziękuję.

      • Raczej bym odradzał szczególnie jeśli chcesz zwiedzać całą wyspę. Chodzi głównie o dojazdy bo chyba poza Vallettą, zawsze będziesz mieć przesiadkę.
        Zdaje się, że są tylko 2 autobusy 81 i 85 oba z Marsaxlokk do Valletty (tylko tego 85 nie widzę rozkładu z Marsaxlokk do Valletty). 81 jak widzę co 20 minut.

        Ja zawsze mieszkam w Marsaskali, skąd też muszę łapać przesiadkę by dojechać gdzieś dalej. Więc się da. Wadą jest to, że zawsze musisz dojechać około 30 kilku minut do Valletty. Czyli plus czekanie na przystanku około 1,5 – 2 godziny dziennie dodatkowo.

        Co do bazy noclegowej nie jest duża tak jak pokazuje booking.com. Może prywatne kwatery?

        Jeśli chodzi zaś o plaże to osobiście odradzam najbliższą piaszczystą, czyli Pretty Bay. Kąpiesz się patrząc na port wolnocłowy.

        🙂 Chciałem napisać jeszcze coś fajnego o okolicy, ale o tej porze roku to też może być męczące. Bo polecam okolice Marsaxlokk na spacery np. Półwysep Delimara.

        • 55+

          Dziękuję Paweł. Czy możesz napisać coś więcej o „kwaterach prywatnych” na Malcie? Gdzie szukać takich kwater i kiedy – przed wylotem czy po przylocie na miejsce? a może mógłbyś polecić sprawdzoną kwaterę w Marsaxlokk?

          • Niestety noclegi na Malcie to moja pięta achillesowa. 🙂 Po prostu zawsze mieszkam u swojej rodziny. A mając albo możliwość poświęcenia swojego czasu na poznanie atrakcji czy historii Malty a sprawy związane z zakwaterowaniem na wyspie to drugie zawsze szło w odstawkę.

      • Gdzieś kiedyś czytaliśmy relację z podróży. Zabawną. Podróżnik zachwycony relacjami innych przedstawiającymi Marsaxlokk jako niezwykle uroczą wioskę rybacką wybrał to miejsce na nocleg… w wysokim sezonie:-))) Po pierwszej nocy zrezygnował ze stancji i przeniósł się do jakiegoś wolnego hostelu. Nie trzeba dodawać, że to doświadczenie zniechęciło go do tej uroczej wioski:-)

        • 55+

          Czy II połowa czerwca to już wysoki sezon na Malcie ?

          • Jak najbardziej 🙂

          • Witaj 55+!
            Paweł już Ci odradził Marsaxlokk i dobrze bo komunikacyjnie to może nie być najlepsze rozwiązanie. W komentarzach i mailach często mamy pytania o loty i hotele, dlatego teraz w lewym pasku bocznym jest wyszukiwarka lotów i hoteli – wybraliśmy naszym zdaniem najlepszą, właśnie po to, abyś miał ją pod ręką i mógł sobie dzięki niej wyszukać hotel lub apartament lub cokolwiek innego. Zobacz też nasz wpis o noclegach na Malcie. Tam jest dużo informacji o tym jak i gdzie szukać. Pzdr!

    • Teraz już kojarzę:-) Elegancka Ola to Ty! Dodaliśmy Twój blog do zakładek a u nas to znaczy, że będziemy Cię regularnie odwiedzać:-) Pozdrawiamy serdecznie!

  • Kawojka

    2 tygodnie temu wróciliśmy z Malty. W dniu wylotu chcieliśmy wpaść na obiad do w/w wioski. Komunikacyjnie to spore wyzwanie. Autobusy wg rozkładu jeżdżą dość rzadko, więc do wioski ostatecznie doszliśmy na piechotę z Għar Dalam. Po bardzo smacznym obiadku rozpoczęliśmy powrót na lotnisko. Straciliśmy duuużo czasu czekając na autobus (119), który jak się okazało nie wygląda jak inne tylko jest małym busem, chyba nawet bez karteczki z numerem. Nie doczekaliśmy się i po 1,5 godz. zrezygnowaliśmy. Wsiedliśmy do „pierwszego lepszego” autobusu, który wywiózł nas gdzieś gdzie łatwiej było złapać połączenia na lotnisko. Niemniej Marsaxlokk jest piękne i bardzo klimatyczne.

    • Hej Kawojka,
      w dniu wylotu do Marsaxlokk to zaszaleliście:-) Całe szczęście to jest stosunkowo blisko lotniska, ale komunikacja tutaj jakby przewiduje dłuższy spacer. Niestety, w tej części wyspy życie płynie trochę wolniej. Ale to ma swój urok, jeśli się akurat nie spieszy na samolot:-)

  • Adrian

    Witam
    Czy mogli byście podać nazwę tej fajnej knajpki w Marsaxlokk ?

    • Carrubia, ale tam wszystkie knajpki są na podobnym poziomie (nie tylko cenowym), więc warto też samemu się rozglądnąć:-)

  • Jarek

    Dzięki Waszej stronie można uzyskać wiele cennych informacji. Akurat przebywam 2 raz ns Malcie. Pierwszym razem byłem w Sliemie, a teraz w Birzebuggia. Plaża Pretty Bay nie jest może najpiękniejsza ale nie należy się do niej zniechęcać (jest piaszczysta, stosunkowo czysta, do wody jest łagodne zejście). Oczywiście widok nie najpiękniejszy na port ale jak wracam wspomnieniami do Sliemy i tego, że ponad godzinę jechałem do Golden Bay i Tufiecha to aktualny pobyt ma przewagę w tzw. „plażingu”
    Pozdrawiam serdecznie jeszcze z Malty….

    • Pozdrawiamy i życzymy wspaniałego pobytu! Zawsze możesz też pochwalić się jakimiś fotkami na FB:-)

  • Ika

    Zachęcona wpisem na blogu, zdecydowałam się na obiad w restauracji Carrubia w Marsaxlokk i z przykrością muszę stwierdzić, że nie podzielam Państwa wrażen. Pizza zamówiona dla syna, nie nadawała się do zjedzenia, gorszej nigdy wcześniej, nie miałam w ustach. Reszta menu również pozostawiała wiele do życzenia: ryba bez smaku, rozwodnione wino, nieapetyczna i niesmaczna sałatka. Raczej fast foodowa niż sródziemnomorska czy też maltańska. Olbrzymie rozczarowanie. W ogóle dojazd do wioski i wydostanie się z tejże wiąże się z licznymi przesiadkami i stresem w oczekiwaniu na autobus, który nie przyjeżdża na czas, a nawet grubo po czasie. Doświadczyliśmy też nieuprzejmości kierowcy, kiedy to syn zostawił plecak w autobusie, którym wcześniej jechaliśmy. Nie wyrażał chęci pomocy, wręcz sprawiał wrażenie zniecierpliwionego.

    • Hej,

      dzięki za cenny komentarz. Pizzy tam nie jedliśmy a jedynie ryby i iście śródziemnomorskie dodatki, z kolei przy sąsiednim stoliku stołowali się miejscowi z kopiastymi talerzami owoców morza, wina oraz innych ryb. My na pewno tam jeszcze wrócimy bo ta restauracja zawsze będzie w nas wzbudzać sentyment. Natomiast gdybyśmy dostali wówczas pizzę nie do zjedzenia to z pewnością podzielilibyśmy Twoje zdanie. Na wszelki wypadek nie będziemy tam zamawiać pizzy:-) Pzdr!

  • Marta

    Witam wszystkich bardzo serdecznie.
    Aktualnie przebywam na Malcie razem z kolezankami i chcialybysmy sie wlasnie wybrac do Marsaxlokk w niedziele, poniewaz slyszalysmy, ze wtedy odbywa sie tam najwieksze targowisko. Wiemy, ze trzeba wybrac sie tam wczesnie rano, a wie ktos moze jak dlugo ten targ sie odbywa? Do 12 czy krocej?
    Z gory serdecznie dziekuje za jakakolwiek odpowiedz 🙂

    • Jak przyjedziecie na 12 to nic Was nie ominie:-) To nie tylko targ rybny, choć z tego oczywiście jest najbardziej znany. Pzdr!

    • Jeśli jedziesz na targ rybny to musisz być wcześniej. Koło 12-tej to targ się kończy, chyba że ten z pamiątkami i innym cudami. My zawsze jeździliśmy koło godz. 8 rano. Ale my jeździliśmy tam właśnie kupić rybę i warzywa.

      • My byliśmy w Marsaxlokk koło 12 i ryb nie brakowało.To chyba zależy od handlarzy. Faktem jest jednak to, że jeśli się jedzie z zamiarem kupna ryby to im wcześniej, tym lepiej, jak to na targu.

  • Witam serdecznie, za odpowiednią kwotę można na Malcie zrealizować każde pragnienie. Wzdłuż promenady w Marsaxlokk rybacy i właściciele łódek przesiadują na ławkach. Na pewno znajdziesz takiego, który się zgodzi. Cena będzie z pewnością kwestią indywidualną, ponieważ nie jest to standardowe zapytanie. Pzdr!

  • Niedziela to jest jedyny dzień, w którym targ przyciąga tysiące turystów. W każdy inny dzień również znajdziemy tu pojedyncze stoiska z pamiątkami, natomiast niedzielny targ odbywa się tylko raz w tygodniu.

X