1. Mdina nazywana również Silent City to pierwsza stolica Malty.
2. Ten kto nie odwiedził Mdiny, nie był na Malcie!
3. W tekście omawiamy historię Mdiny oraz prezentujemy poglądowe zdjęcia.

Tytuł jak tysiące innych opisujących dawną stolicę Malty. Mdina – Miasto Ciszy. Tym prostym zabiegiem pragniemy wyjść naprzeciw tym, którzy na stronie będą szukać zarówno Miasta Ciszy jak i Mdiny… To naturalne, że często jadąc gdzieś pierwszy raz operuje się powszechnymi skrótami, hasłami oraz skojarzeniami i może się zdarzyć, że zaplanujemy sobie jednego dnia zwiedzanie Cottonery a drugiego Trzech Miast:-) W niektórych przewodnikach jest niezły chaos, więc na wszelki wypadek włączmy logiczne myślenie i krytycznie podchodźmy do tego, co w nich czytamy. Ostatnio wpadł nam w rękę  przewodnik, co do którego mamy wątpliwości, ze autor w ogóle widział Maltę, choćby w filmach. Szkoda słów i papieru również szkoda. 

Mdina dziś…to miasto, w którym odbędziemy podróż do przeszłości. Wąskie i kręte uliczki co rusz zaskakują baśniowymi widokami.

MdinaPrzemierzając zwarte korytarze dających latem chłód, wysokich murów ma się wrażenie uczestniczenia w czymś wyjątkowym. Sam spacer po Mdinie jest atrakcją samą w sobie. Nie warto się spieszyć. Idąc uliczkami Mdiny zastanawialiśmy się kto tam dziś mieszka, jaki jest wystrój wnętrz, jak mieszkańcy Mdiny radzą sobie w sezonie i jak się w ogóle żyje w takim miejscu, w którym setki a nawet tysiące ludzi całymi dniami spaceruje pod oknami w nadziei, że uda się zobaczyć coś. Nie do końca wiadomo co (mieszkańców przy prozaicznych, codziennych czynnościach, czy ducha) ale ta tajemnica, skryta za murami i bramami pobudza wyobraźnię. Nie powinno się zaglądać ludziom w okna, ale tam trudno się powstrzymać. Mieszkańcy są jednak przygotowani na to i jak zresztą na całej wyspie, tak i tu okna są zabudowane drewnianymi, grubymi okiennicami – charakterystycznymi dla architektury tego kraju.Mdina-2060Kolejnym znakiem rozpoznawczym tego miejsca są specyficzna cisza i echo. Poza nielicznymi wyjątkami służb ratunkowych i okazyjnych karawanów lub karoc z nowożeńcami w mieście obowiązuje zakaz ruchu kołowego. Stąd ma się wrażenie, że czegoś brakuje, (w domyśle ruchu ulicznego, klaksonów, ryku silników, pisku opon, palenia gumy – tego tutaj nie znajdziecie). Da się za to usłyszeć pospieszny tupot koni wożących turystów wąskimi uliczkami (ciekawe ilu z nich miało przyjemność jeździć po ścianach) a także gwar turystów i dzieci.Mdina-2063Zatem nie wyobrażajmy sobie, że nagle wędrując uliczkami Mdiny wejdziemy w trans teleportujący nas do alternatywnego świata. Nie, nie. Co prawda poczujemy tu wyjątkowy klimat i swoistą ciszę, ale gdy tylko zamyślimy się przyjemnie odpływając w krainę wyobraźni, widząc przed sobą zakapturzoną wątłą postać pospiesznym krokiem zmierzającą przed siebie, jakby uciekającą przed kimś, może przed nami?Mdina-2061Przyśpieszymy kroku biegnąc za nią i zanim zniknie na rogu ulic, obudzi nas echo dobiegających nie wiadomo skąd: Cheeeeeese. Selfie? Can You make me a picture? icture? cture? ure? ?  Trudno się temu dziwić. Każdy chce tu być.

Mdina-2064

Mdina w grudniu. W sezonie takie „luzy” na ulicy są nieosiągalnym marzeniem

Mimo to jest tu jednak bardzo spokojnie, a turyści w zdecydowanej większości starają się widzieć i rozumieć tabliczki z prośbą o szanowanie spokoju mieszkańców.

Mdina streets-2065W Mdinie znajdziemy także wiele restauracji i winiarni. Można więc usiąść na chwilę i wsłuchać się w ten wielojęzykowy gwar odbijający się echem od ścian wysokich murów, tłumiących dźwięki i naginających ciszę.Mdina-2067Odnieśliśmy wrażenie, że w weekend było tu dużo tubylców spacerujących z dziećmi. Maltańczycy chyba lubią odpoczywać w takich oderwanych od rzeczywistości sceneriach, zresztą jak już wspomnieliśmy miasto jest zamieszkałe. Wieczorami Mdina jest niezwykle urokliwa i wręcz magiczna, lampy stojące na rogach ulic rzucają subtelne światło. W powietrzu czuć oddech przeszłości. Można się nim zachłysnąć.Mdina-2082Niezwykłą atrakcją jest również taras, z którego rozpościera się widok na dużą część wyspy. W przeszłości z tego miejsca na pewno obserwowano czy wróg nie zbliża się do kraju. Szeroki widok na wyspę umożliwia lokalizacja Mdiny na wysokim wzgórzu.Mdina-2055Przyjemnie jest opierać się o mur, spoglądać w dół i wyliczać wszystkie miasta, które się rozpoznaje. Można poczuć się jak wybitny znawca kraju wskazując na kopułę w Valletcie, wieżę w St. Julian, dźwigi w Birżebbuga, komin w Marsaxlokk, aquarium w Qawra. Malta naprawdę jest niewielka.Mdina-2068Będąc w Mdinie warto wejść do Katedry św. Pawła Mdina-2078Wewnątrz katedry jest bardzo bogato i barwnie.Mdina-2080W artykułach na temat katedry przewijają się te same uwagi, mianowicie: będąc na miejscu zwróćcie uwagę na obraz Matki Boskiej autorstwa samego św. Łukasza oraz znajdujące się na wieżach zegary wskazujące godziny i minuty (prawy) oraz wskazujący dni i miesiące (lewy). Szkoda by było obok tego przechodzić i dowiedzieć się po fakcie.Mdina-2081

Uwagę zwracają przepiękne kołatki, które zdobią kolorowe drzwi tutejszych domostw. Odnajdziemy tu nieskończoną ilość wzorów.

Mdina-2090

Ozdobne kołatki podobne do tych możemy kupić niemal wszędzie

Mdina-2084Czerwień wspaniale się komponuje z chłodnym kremowym kolorem murów

Dzieje Mdiny

Położone na wzgórzu w centrum wyspy stare średniowieczne miasto obwarowane mocnym, obronnym murem nazywane jest dziś „Silent City”, czyli „Miastem Ciszy”.  W przeszłości nazwa miasta była stosunkowo często zmieniana zależnie od tego, co się na tym terenie działo i co lub kto miał w tym swój udział. Cofnijmy się zatem do IV w. p.n.e., żeby prześledzić pokrótce te zmiany i przy okazji dowiedzieć się czegoś o dawnej stolicy Malty.

Przygotowaliśmy taką prostą oś czasu obrazującą kto władał Mdiną na przestrzeni wieków:

I
ok. 1400 p.n.e. (Fenicjanie)
I
ok. 700 p.n.e. (Grecy)
I
VI w. p.n.e. (Kartagińczycy)
I
218 p.n.e. (Rzymianie)
I
454 (Wandalowie)
I
494 (Goci)
I
533 (Bizancjum)
I
870 (Arabowie)
I
1091 (Normanowie)
I
1284 (Hiszpanie)
I
1530-1798/1800
(cesarz hiszpański Karol V oddaje Maltę
we władanie Zakonowi Św. Jana – joannitom)
I
1798
(wojska Napoleona zajmują Maltę)
I
1800
(wojska brytyjskie ostatecznie wypędzają francuskie
oddziały i zajmują Maltę)
I
1800 – 1964 (Malta kolonią brytyjską)
I
1964
(uzyskanie niepodległości przez Maltę)
I
2004
(Malta członkiem Unii Europejskiej)
I

Pierwsze ślady życia w Mdinie sięgają IV w. p.n.e. Niewiele się jednak o tym pisze, ograniczając się do tego właśnie jednego zdania, wobec czego i my nie będziemy wychodzić przed szereg.

Pierwsi osiedlili się tu Fenicjanie.
Wspaniałe, strategiczne położenie oddalonego od morza wzgórza, z którego rozciągał się widok na niemal całą wyspę sprawiło, że Fenicjanie jako pierwsi zaczęli tu się osiedlać. Szacuje się, ze miało to miejsce ok. 700 r. p.n.e. Swoistą osadę nazwali Maleth (co miało oznaczać, coś w stylu bezpiecznego miasta, schronienia). Istnienie miejskiej osady dokumentują liczne źródła archeologiczne wskazujące na ślady działalności człowieka na tych ziemiach od epoki brązu.

Później przyszli Rzymianie i zaczęli budować:-)Nie umniejszając Fenicjanom, którzy podjęli trud zagospodarowania terenów dzisiejszej Mdiny (na miarę swoich możliwości oczywiście:-) dopiero Rzymianie zbudowali tu jako takie miasto. Ale jakie? – Zapytacie. No, na pewno nie dokładnie takie, jakie dziś mijacie spacerując uliczkami Mdiny, ale czytając dalej dowiecie się jak na przestrzeni wieków zmieniało się miasto i jego architektura.
Trzeba zadać sobie pytanie o to, w jakim czasie zadomowili się tu Rzymianie i jak długo zabawili? Jedno z powszechnie dostępnych źródeł wskazuje, że Rzymianie byli tu od 218 r. przed Chrystusem do 533 r. n.e. Tak się składa, że ten czas był przełomowy dla Rzymian bo właśnie odeszli od budowania prymitywnych drewnianych domków ze słomianym dachem na rzecz murowanych kamienic i domów rzymskich. W rzeczy samej to nie był przebłysk na miarę oświecenia lecz zwykła inspiracja. Czym? Architekturą Grecką, którą Rzymianie mieli okazję poznać, gdy nawiązali kontakty handlowe i ruszyli w świat. Rzymianie oczywiście nie poprzestali na podpatrzeniu, lecz rozwijali gałąź budownictwa osiągając w tym biegłość i powszechne uznanie. Trzeba przyznać, że wyspecjalizowali się w tej dziedzinie.
Wzniesione przez siebie miasto Rzymianie nazwali Melitą. Historycy nie są zgodni co do tego jaka jest etymologia nazwy. Jedni twierdzą, że pochodzi ona od włoskiego słowa „Miele” oznaczającego – miód, inni z kolei uważają, że nazwa Melita wzięła się od fenickiego Maleth. Nie będziemy wchodzić w szczegóły.
Za czasów Imperium Rzymskiego obecna Mdina a ówczesna Melita miała status Municipium, a więc była miastem italskim, posiadającym swoistą autonomię, własny samorząd. Mieszkańcy zaś mogli liczyć na częściowe lub całkowite obywatelstwo. Zbudowano tu nawet pałac dla jednego z rzymskich gubernatorów, czyli wysokiego rangą urzędnika. Była więc czymś w rodzaju stolicy rzymskiej prowincji. Twierdzi się, że św. Paweł apostoł przebywał tu po tym, jak jego statek rozbił się u wybrzeży Malty w 60 r. n.e.
Wiąże się z tym zresztą ciekawa historia…
Gdy załoga rozbitego u wybrzeży Malty statku znalazła się na wyspie mieszkańcy Malty dali się poznać jako (jak podają źródła) niespotykanie życzliwi. Rozpalili ognisko, aby rozbitkowie mogli się osuszyć i ogrzać i wtedy żmija z ogniska zaatakowała Św. Pawła. Mieszkańcy stwierdzili, że musi on być podłym człowiekiem, skoro ledwo uszedł z życiem na statku a już Bóg zsyła na niego kolejne niebezpieczeństwo. Św. Paweł jednak strząsnął żmiję jakby nigdy nic i kontynuował integrację z mieszkańcami wyspy, którzy pod wrażeniem owego cudu, widząc boską łaskę stwierdzili, że ten człowiek musi być bogiem! Sam Publiusz, rzymski namiestnik Malty ugościł Św. Pawła w swoim domu (aktualnie stoi tam Katedra Św. Pawła…) W ramach wdzięczności apostoł uzdrowił jego chorego ojca.
Temat jest tak szeroki, że być może napiszemy o tym oddzielny wpis, jeśli kogokolwiek to zainteresuje. Tymczasem wracamy do głównego wątku, czyli dziejów Mdiny (już pewnie dawno zauważyliście, że lubimy popadać w rozwlekłe dygresje:-).

Skończyliśmy na Rzymianach. Kolejnym istotnym etapem w dziejach Mdiny było zdobycie jej przez Saracenów (Arabów) w 870 roku. Do dziś można podziwiać obronne mury Mdiny, które wznieśli Arabowie, aby wzmocnić miasto na wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał na nie apetyt. Zatem mury obronne i fosa, które do dziś odgradzają Mdinę od Rabatu to żywy pomnik historii, budowany ciężką pracą Arabów, którzy włożyli naprawdę wiele wysiłku, aby uczynić to miejsce bezpiecznym. Co ciekawe te kręte uliczki w Mdinie to też ich pomysł. Nie trudno się domyślić, że miały zapewnić potencjalnemu najeźdźcy wiele niespodzianek za rogiem. Na takiej ulicy trudno przewidzieć jak długa jest i kto za nią stoi. Arabowie poza tym, że dla skuteczniejszej ochrony pomniejszyli miasto dzieląc je na obwarowaną twierdzę i tereny ją otaczające zmienili też nazwę miasta. Już nie nawiązywała do miodu:-), lecz do bezpiecznego schronienia odgrodzonego potężnymi murami – miasta – Mediny oraz jego przedmieścia – Rabatu. Arabowie doskonale zdawali sobie sprawę ze strategicznego położenia wyspy i zrobili wszystko, co mogli, aby przygotować się na obronę. I cóż… Właściwie na tym też poprzestali bo poza pomniejszeniem miasta i obwarowaniem go niewiele się tu działo. To jest ciekawa historia o zdziczałych osłach, pszczołach i owcach, ale nie na teraz, bo trzeba wreszcie skończyć ten post.
Podsumowując za panowania Arabów Mdina została trzykrotnie pomniejszona i solidnie obwarowana. Następnie działo się coś w rodzaju zabawy w muzułmańskich panów i chrześcijańskich niewolników. Tyle.
Kto więc był następny?
Pewien władca z północy…

A furore Normanorum libera nos, Domine?
Nie, nie. O ile walecznym Normanom przypisuje się wiele okrutnych praktyk wojennych to absolutnie nie można nic złego o nich powiedzieć, wręcz przeciwnie mieszkańcy wyspy chwalili ich we wszystkich językach jakimi mówili:-)
Wielki Hrabia Roger I po podbiciu Sycylii miał kaprys na Maltę i postanowił, że będzie jego kolejnym celem. Przygotował flotę i wyruszył na Maltę. Arabowie przerażeni obecnością Normanów od razu poprosili o warunki pokoju. W pierwszej kolejności musieli wypuścić chrześcijańskich jeńców, którzy padli na kolana przed Rogerem dziękując za wybawienie. Ten z kolei ulokował ich po trochę na Sycylii i na Malcie. W drodze na Sycylię hrabia zabawił chwilę na Gozo, gdzie pustosząc wyspę oznajmił nowe porządki. Nie będziemy wchodzić w szczegóły. Zatem wyspa a wraz z nią Mdina przeszła pod skrzydła księstwa a później królestwa Sycylii.
Normanowie otoczyli miasto grubą fortyfikacją i poszerzyli fosę. Musieli mierzyć się bowiem z atakami piratów. Za Normanów i kolejnych dynastii Mdina doświadczała wielu pozytywnych reform. W czasach średniowiecza Mdina była ważnym centrum wyspy.

Kolejny ważny okres to lata 1266-1283, gdy Malta była w posiadaniu Andegawenów, następnie zaś w  1283 zawładnęli nią Aragończycy, którzy z kolei za pośrednictwem króla Hiszpanii Karola V Habsburga przekazali wyspę joannitom (kawalerom maltańskim). Jak widać, można opisywać to krótko. To król Alfons V Aragoński nadał jej nazwę Citta Notabile, czyli Miasto Szlachetne.

Co się więc działo za czasu zakonników?
Poza tym, że był dla kraju fantastyczny czas wszelkiego ożywienia, to również nastąpiła istotna zmiana – przeniesienie stolicy do miejsca położonego bliżej portu – do Valletty. Poprzedzone to było mającą miejsce w 1565 roku dzielną i heroiczną obroną wyspy (przez joannitów) przed natarciem Turków. Ta walka była przyczynkiem przeniesienia siedziby zakonu do wybudowanej twierdzy Valletty, ale to już jest inna historia. Mdina zyskała wtedy nazwę: Citta Vecchia – Stare Miasto.
Trzęsienie ziemi z 1693 zniszczyło budowaną wiekami architekturę. Barokowe elementy dzisiejszego pejzażu miasta są pamiątka po odbudowie i osobistym wkładem architekta Lorenzo Gafa. W rzeczy samej zakonnicy czuwali nad tym oraz sami podejmowali prace konserwatorskie i stawiając Mdinę po katastrofie. Co do bram wejściowych to zostały one zaprojektowane przez wojskowego, francuskiego architekta Charlesa Mondiona w 1724 roku.
Mdina w czasie „goszczenia” wojsk Napoleona ucierpiała na grabieżach, zwłaszcza sakralnych obiektów, co z kolei tak rozwścieczyło mieszkańców wyspy, że w ciągu dwóch lat pozbyli się Francuzów z wyspy, a na ich miejsce przyjęli Brytyjczyków.
Później wielkie rzeczy koncentrowały się dookoła Valletty. Dziś Mdinę określa się jako Ciche Miasto (Silent City), ponieważ z uwagi na zakaz ruchu kołowego oraz niewielką ilość mieszkańców trudno tu o typowy dla miasta uliczny zgiełk i hałas. Na tym zakończymy:-)

  • Karolina

    Mdina jest niesamowita, byłam i polecam, na pewno wrócę!

  • gosiek

    Fantastyczna strona, wszystkim będę polecać!!! Przepiękne zdjęcia, ciekawe artykuły, od dziś jestem waszą stałą czytelniczką!

  • krystiano

    w Mdinie jest zakaz ruchu kołowego. to się tyczy również rowerów?

    • Byliśmy tam ostatnio nawet kilka razy (dzień/noc) i ani razu nie widzieliśmy nikogo z rowerem, ale też nikogo kto by w jakiś jawny i proceduralny sposób to kontrolował. Trzeba by to dokładniej sprawdzić.

  • krystiano

    no dlatego zapytałem, bo planujemy tamte rejony pokonywac na dwóch kołach i nie wiem, czy się pchać, czy nie? ale to sie juz w piątek okaże 😉

    • Na pewno można gdzieś zaparkować rowery. Nie odpuszczalibyśmy sobie Mdiny.

  • Dzielna i heroiczna obrona wyspy była w 1565 nie 1566 🙂

    • Dokładnie tak, w 1565 – kto nie słyszał o Wielkim Oblężeniu. Wspominam o tym gdzieś jeszcze na blogu, właśnie z tą datą. Natomiast tutaj w zdaniu ma miejsce t.zw. redakcyjna „blizna”, co zresztą doskonale widać gdy nawiązuję do wydarzeń z 1566 roku i piszę o czymś co ją poprzedzało. Raczej szkodliwość dla historii w tym chochliku jest żadna. Dlatego też zostawiam jak jest. Osoba dobrze znająca historię Malty dostrzeże bliznę, natomiast dla osób nie zainteresowanych historią Malty nie ma to żadnego znaczenia. Pełno takich pomyłek nawet w podręcznikach do historii, nie mają one jednak wpływu na autorytet autora.

  • Tomek

    Witam,
    pod wpływem waszego blog robię niespodziankę rodzinę i zabieram ich na wczesne wakacje.A że nie lubię jechać gdziekolwiek nie przygotowany, to sam już zacząłem planować i zagłębiać się w temat. W związku z tym moje pytania trochę przybiorą inny kształt niż planowałem. Wymyśliłem następujący kalendarz:

    1 maja

    20.10 przylot dojazd do Bugibba (nasz nocleg) ewentualnie wieczorny spacer.
    2 maja
    Valletta i Trójmiasto (tylko nie wiem czy to dobry pomysł bo w tym dniu w Bugibbie wieczorem ma się odbyć 3 pokaz festiwalowy fajerwerków, tylko że organizator jeszcze na stronach nie podał miejsca ani godziny, a dla chłopców byłoby to wielką frajdą).
    3 maja

    Marsakxokk, Blue Groto, Hagar Qim Temples – i tu pierwsze pytanie gdzie udać się żeby popłynać za nie wielką cenę na Blue Groto?
    4 maja
    mam wykupione bilety do Malta marine Park na pływanie z delfinami na 11.15 tylko nie widzi mi się cały dzień tam spędzać na tych pokazach. I tu drugie pytanie czy jeszcze mogę coś upchać w ten dzień żeby zobaczyć
    coś ciekawego?

    Z tego co zdołałem się zorientować to na spokojnie w jeden dzień nie jestem wstanie zwiedzić Gozo i Comino.
    Dlatego na 5 maja planuje zwiedzanie Gozo – i tu kolejne pytanie czy w ciągu całego dnia jestem w stanie na rowerach z dzieciakami objechać całą wyspę przyjmując że w dwóch no góra trzech miejscach młodzież będzie chciął się kąpać. Czy w Mgarr, gdzieś w pobliżu jest wypożyczalnia rowerów, ewentualnie jakieś namiary na wypozyczalnie, która dostarczy je do portu (bo na waszej stronie o tym czytałem, że jest taka możliwość) czy do tych rowwerów z wypożyczalni dają jakieś zabezpieczenia (zamki, żeby można było je zapiąć i bezpiecznie zejść na plażę?).
    6 maja
    Dzień przeznaczony na Comino i jaką łódź polecacie dla całej rodziny? Skąd na nią płynąć z Malty czy Gozo? i czy w tym dniu warto jeszcze coś na siłę zwiedzać?
    7 maja

    Mdina, Mosta, i północna część wyspy (m.in. Popeye Village).
    8 maja

    nie wiem co tu jeszcze upchać uwzględniając że o 20.40 jest odlot do Polski.

    Zdaję sobie sprawę że w ciągu jednego tygodnia nie mam szans na zasmakowanie w pełni atrakcji jaką proponuje Matla. Ale chcę i pozwiedzać zabytki i pomoczyć tyłek w wodzie. Czy w chwili obecnej jest już na tyle ciepło żeby można było pomoczyć się w morzu?
    i ostatnie pytania:
    Czy jestem w stanie zrealizować to poruszając się komunikacją miejską, czy lepiej wypożyczyć samochód żeby nie biegać z miejsca do miejsca z językiem u pasa? Jeżeli samochód, czy znacie jakąś tanią wypożyczalnie uwzględniając miejsce wypożyczenia od miejsca noclegu? Może być też z lotniska w dniu przylotu.

    I czy macie jakieś sprawdzone i fajne miejsca (w całym państwie) z jedzeniem to poproszę się też podzeilić z tą informacją.

    I czy warto kupować mapę? Jeżeli tak to jakie wydawnictwo polecacie, no chyba że lepiej kupić na miejsu to też jaką?

    Będę wdzięczny za udzielenie szybkiej odpowiedzi.
    Pozdrawiam
    Tomek

    • Alicja

      My byliśmy na wyspie w zeszłym roku.Zwiedzaliśmy Maltę komunikacją miejską super rozwiniętą.W zasadzie w każdy zakątek wyspy dojechać można autobusem za parę groszy.Tygodniowy bilet na wszystkie autobusy kosztuje jedynie 6,5 euro.Nie warto wypożyczać samochodu ze względu na bardzo wąskie uliczki ,olbrzymie korki i lewostronny ruch. Także Gozo zwiedzaliśmy komunikacją miejską- bilet dzienny Kosztuje 1,5 euro.Można także zwiedzać gozo autobusami wycieczkowymi SIGHTSEEING.Bilet na prom na Gozo kosztuje w obie strony tylko 4 ero.

      • Tomek

        dzięki za info. A co w ciągu tego tygodnia udało się wam zobaczyć?

    • Alicja

      Bardzo fajne mapki Malty,Gozo i Comino z oznaczonymi zabytkami ,atrakcjami i liniami autobusowymi (numerami autobusów) dojeżdżającymi we wszystkie miejsca wyspy otrzymaliśmy w hotelu.W Bugibbie polecam zwiedzić wspaniałe muzeum starych samochodów

    • Hej,
      Twój plan jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania, nie upychałabym nic ponadto, myślę, że na miejscu osobiście zweryfikujesz wiele rzeczy. m.in. to na ile można polegać na komunikacji i w związku z tym realizować plan. Jest prawdopodobne, że będziecie biegać z językami na wierzchu. Całe Gozo na rowerach bez kondycji nie jest wykonalne. Może lepszy będzie tu samochód? Mapę zawsze warto mieć. Poczytajcie teksty z kategorii „Kuchnia” Tam piszemy o restauracjach i interesujących kulinarnie miejscach. Pozdrawiamy!

  • Aga

    Witajcie,
    w Mdinie obowiązuje zakaz ruchu kołowego jednak warto dołączyć informację, że mieszkające w niej osoby mają pozwolenie na wjazd do miasta samochodami. Sporo tam zaparkowanych samochodów więc kogoś spodziewający się krajobrazu wolnego od samochodów może się zdziwić :-).

    • Hej! Dzięki za komentarz!Pisałąm już o tym na stronie. Nie pamiętam w którym miejscu, ale na pewno przy okazji wątku Mdiny. U nas fabuły tekstów są często wielowątkowe:-)

X