Zapraszamy do przeczytania relacji Agnieszki, która opisuje listopadową Maltę.

***

Maltę odwiedziliśmy na początku listopada. I od razu szok – jak tu ciepło!
Jeszcze 4 godziny temu byliśmy w chłodnej i deszczowej Szkocji, a tu nagle upał i ok.30 stopni!
Pierwsze wrażenia (oprócz pogody) były jednak niezbyt pozytywne: dużo zrujnowanych domów, opuszczone kamienice, powybijane szyby. I dźwigi budowlane! Wszystko to robiło wrażenie, jak gdyby kraj się podnosił po wojnie… Ale później było już tylko lepiej! Większość miejscowości okazała się dość zadbana, choć faktycznie mnóstwo budynków było w przebudowie lub remoncie. Może to kwestia zimy i „zastoju” turystycznego? O tym, że to martwy sezon, poinformował nas przemiły maltański sklepikarz z Valletty. My jednak cały czas widzieliśmy tłumy ludzi!

Maltańczycy to rzeczywiście przemiła nacja! Już na lotnisku celnik przywitał nas po polsku, później też spotykaliśmy się z dużą życzliwością i sympatią, Będąc nad Anchor Bay i spytawszy o drogę do Golden Bay, całą 3-osobową rodziną zostaliśmy zapakowani w samochód i dowiezieni na miejsce. Oczywiście o żadnej zapłacie, choćby za paliwo, nikt nie chciał słyszeć! A jakim zaskoczeniem były dla nas ogórki konserwowe Krakusa i żubrówka na sklepowych półkach 🙂

W sumie, w ciągu całego 7-dniowego pobytu tak naprawdę zobaczyliśmy bardzo niedużo z tego, co ten maleńki kraj ma do zaoferowania. Odwiedziliśmy Valettę, Mdinę i Sliemę. Byliśmy nad Blue Grotto i w Hagar Qim. Wykąpaliśmy się w Mellieha i Golden Bay. Jeden dzień przeznaczyliśmy na Gozo (w naszym przypadku całkiem nieźle sprawdziła się objazdówka autobusem Sightseeing, z dłuższym przystankiem jedynie w it-Tempji tal-Ggantjia i przy Azure Window). Niestety zaplanowany pobyt na plaży ir-Ramla nie doszedł do skutku, gdyż akurat tam właśnie państwu Angelinie i Bradowi Pitt zachciało się kręcić film 🙁

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

Jeśli chodzi o pogodę to trzykrotnie padał deszcz, z czego raz przez… około minutę! Mimo tego cały czas było bardzo ciepło, więc wróciliśmy opaleni. Woda w morzu cudowna, na północy nieco cieplejsza, ok.25 stopni, może nieco więcej.

Nie możemy wyświetlić tej galerii.

Mimo iż pobyt na wyspie mieliśmy wykupiony wraz z wyżywieniem, nie omieszkaliśmy też spróbować kuchni maltańskiej. Nasz wybór padł na restaurację Le Malte w Sliemie. Na przystawkę zamówiliśmy ślimaczki w sosie pomidorowo-ziołowym, na główne danie królika w czosnku i pomidorach oraz pizzę maltańską z ziemniaczkami 🙂 No i oczywiście porcje były tak duże, że nie daliśmy im rady. Ale smaczne wszystko było obłędnie! Do tego gratisowo dostaliśmy karafkę miejscowego wina (też wyborne!), a cały rachunek wyniósł nas niespełna 35 euro!

Tydzień szybko zleciał, wielu miejsc jeszcze nie widzieliśmy, ale, dzięki temu, jak to powiedział mój mąż, mamy powód, żeby wrócić tu za rok! I z pewnością to uczynimy!

A tymczasem dziękujemy Wam za świetną stronę, mnóstwo praktycznych porad i pięknych zdjęć!
Do zobaczenia na Malcie!
Agnieszka

X