Styczeń 2018 zastał Kaję z mężem i przyjaciółmi na słonecznej Malcie. Miłośnicy zapierających dech w piersiach widoków wyruszyli w poszukiwaniu najpiękniejszych naturalnych atrakcji Malty. Które najbardziej ich urzekły? Odpowiedź znajdziemy w niniejszej relacji. Serdecznie zapraszamy do lektury!

***

Malta mnie zaskoczyła, pozytywnie oczywiście.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na urlop akurat tam i to zimą?

Powód był dość prozaiczny – szukaliśmy z mężem tanich lotów do miejsca, w którym będzie w styczniu cieplej niż w Polsce. Nie liczyłam na możliwość opalania się, chciałam po prostu żeby była choć trochę wyższa temperatura niż u nas. O Malcie nie wiedziałam zbyt wiele. Kupiliśmy bilety i dopiero wtedy zaczęłam szukać w internecie informacji o tej wyspie. Dzień czy dwa przed wylotem kupiłam w księgarni przewodnik i czytałam go w samolocie. Prawie codziennie sprawdzałam za to jaka jest tam aktualnie pogoda. Nie mogłam się doczekać ciepła. Na tydzień naszego urlopu prognozy zapowiadały akurat ochłodzenie do 14 stopni oraz burze i deszcze. Nie zapowiadało się dobrze…

Blue Grotto MaltaCieszyłam się jednak myślą, że na Malcie spotkamy się z naszymi bliskimi znajomymi, Cindy i Thibaut, którzy też tam przylecą. Mieliśmy spędzić ten tydzień razem. 

Wylot mieliśmy z Wrocławia, dolecieliśmy ok. 19:00. Przywitał nas bardzo silny wiatr ale ciepłe powietrze. Prosto z lotniska pojechaliśmy autobusem do Msidy (okolice Valetty), gdzie mieściło się  wynajęte przez nas mieszkanie. Kupiliśmy od razu bilet tygodniowy (21 euro od osoby), który obowiązywał na całej Malcie oraz na Gozo. Kilka osób sugerowało nam wynajęcie samochodu, ale cieszę się, że tego nie zrobiliśmy Jak się okazało, sieć komunikacji miejskiej jest w tym kraju dobrze rozwinięta, kursuje dużo autobusów, dojechać można praktycznie wszędzie. Poza tym: ruch lewostronny. Mój mąż jest świetnym kierowcą, ale po co utrudniać sobie życie, prawda? Trzeba przecież cały czas pilnować żeby trzymać się dobrego pasa i objeżdżać rondo z odpowiedniej strony. Jednak nawet jeżdżąc środkami komunikacji miejskiej trzeba było pamiętać o ruchu lewostronnym. Kilka razy o mało nie wsiedliśmy do autobusu jadącego w przeciwnym kierunku niż chcieliśmy (ale przynajmniej mieliśmy przez to dużo śmiechu), a przechodząc przez ulicę  nagle wszystko nam się myliło i nie wiedzieliśmy w którą stronę patrzeć czy nie nadjeżdża jakiś pojazd. 

Dingli CliffsAni mąż ani ja nie jesteśmy fanami muzeów, kościołów i zabytków. Zdecydowanie wolimy podziwiać cuda natury i piękne widoki (a tych na Malcie nie brakuje) oraz napawać się klimatem i nastrojem danego miejsca. Któregoś dnia popołudniu wybraliśmy się więc autobusem z Valetty na Dingli Cliffs, czyli klify położone na południowym wybrzeżu Malty (autobus podjeżdżał pod samo morze). Mąż kazał mi zamknąć oczy i zaprowadził mnie kilka metrów pod górę. Widok który zobaczyłam gdy otworzyłam oczy był niesamowity. Z zachwytu aż odebrało mi na chwilę mowę. Od morza wiał bardzo silny wiatr, ale to i tak nas nie odstraszało. Oglądanie zachodu słońca z dwustumetrowego klifu z widokiem na morze – bezcenne! Zapamiętam ten obraz na długo. Zrobiliśmy sporo zdjęć, nakarmiliśmy oczy pięknym widokiem (choć i tak było mi mało), a potem wskoczyliśmy do autobusu w kierunku Valetty.

Dingli CliffsKolejnym super przeżyciem była wycieczka nad Blue Grotto na południowo-zachodnim wybrzeżu. Autobus dojeżdżał pod sam punkt widokowy (przystanek „Panorama”). Siedziałam tam i po prostu napawałam się krajobrazem, kolorami i szumem morza. Znowu byliśmy kilkaset metrów nad wodą. Zjedliśmy tam lunch na skałach i wiecie co? To był najfajniejszy lunch w moim życiu!  Potem zdecydowaliśmy się na krótki rejs łódką do kilku grot (25-30 minutowy), w tym właśnie do Blue Grotte (8 euro od osoby).

Rejs do Blue Grotto

Jaskinie te zostały wyrzeźbione przez wzburzone morskie fale. Cieszę się, że byliśmy tam poza sezonem wakacyjnym bo czytałam, że czeka się tam wtedy w dużych kolejkach. My w żadnej kolejce nie staliśmy, od razu po kupieniu biletów wsiedliśmy do motorówki  i wraz ze sternikiem i kilkoma osobami wypłynęliśmy z maleńkiej przystani. Z powodu silnego wiatru i wysokich fal motorówka bardzo się bujała i wręcz skakała przez fale, ale była to dla nas dodatkowa atrakcja. Nasz sternik (i jednocześnie przewodnik) znakomitym angielskim opowiadał nam ciekawostki o każdej grocie. Niesamowite było kolory i odcienie wody ale także to, że nawet przy kilku metrach głębokości widać było biały piasek na dnie. Dodatkowego efektu dodawały promienie słońca, które wpadały do jaskiń, przez co nawet ich ściany mieniły się wieloma kolorami. 

Blue GrottoJeden dzień poświęciliśmy na Gozo. Już sam rejs z Malty był dla mnie atrakcją, bo niewiele mi potrzeba do szczęścia.

Comino zimąZ portu pojechaliśmy do Victorii, stolicy, a stamtąd do Dwejry. Chcieliśmy zobaczyć tam słynne Azure Window, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc Malty, obecne na prawie każdej pocztówce. Zorganizowaliśmy mini konkurs – kto pierwszy je zobaczy, wygrywa. Widzieliśmy je na zdjęciach i naprawdę robiło wrażenie. Tu znowu autobus zawiózł nas pod samo morze i naszym oczom ukazały się piękne formacje skalne, klif i morze pełne fal. W niektóre miejsca żeby podejść bliżej trzeba było się trochę powspinać po skałach i wybudowanych schodkach, ale było warto. Naszym oczom znowu ukazał się niesamowity pejzaż. Czułam w sobie błogi spokój, powoli wdychałam morskie powietrze. Ale chwila, trzeba znaleźć Azure Window! Rozglądamy się, ale nigdzie go nie widać. Może trzeba przejść jeszcze dalej? – myślimy. Aż wreszcie słyszymy jak pewien przewodnik opowiada grupie, że w marcu 2017 Azure Wndow runęło do morza (informację potwierdził potem wujek Google). Jaka szkoda, że nie udało nam się go zobaczyć. Ale trudno, i tak było cudownie. Mąż i znajomi wybrali się na mały spacer, ale ja marzyłam tylko o tym by położyć się w słońcu, zasłonięta od wiatru, słuchać szumu fal i napawać się tym miejscem. Tak też zrobiłam. Znalazłam idealne miejsce, ale mąż potem musiał mnie szukać pół godziny. 😀 

Azure Window 2018Kolejny wspaniały zachód słońca oglądaliśmy nad zatoką Xlendi na Gozo. Dużo mniej ludzi niż przy dawnym Azur Window, może ze względu na porę dnia, nie wiem. Zachodzące słońce, morze, klif, szum fal. Czego chcieć więcej? Jedyny minus to znowu ten zimny wiatr…

Xlendi BayA jak ogólnie oceniam pogodę podczas naszego pobytu? Przez cały tydzień było ok. 16-17 stopni (na słońcu na pewno więcej), tylko dwa razy krótko kropił deszcz, jednej nocy była burza z deszczem. I tyle. Nawet gdy prognozy pogody zapowiadały burze z piorunami w ciągu dnia, nic takiego nie miało miejsca. Dla porównania: w Polsce było wtedy kilka stopni na minusie, nocami nawet kilkanaście na minusie. Jest różnica, prawda? 😉 Jedyne co mi przeszkadzało to silny wiatr wiejący najbardziej przy morzu. Z jego powodu wiosenne kurtki i czapki mieliśmy zawsze pod ręką. Na słońcu i w schronieniu od wiatru było jednak tak ciepło, że można było nawet siedzieć w krótkim rękawku. Cudownie było porzucić choć na tydzień zimowe buty i ubrania i złapać trochę słońca. Ale Malta zaoferowała nam coś znacznie lepszego niż słońce. To nie pogoda była dla mnie największą radością tej podróży, ale piękne widoki które widziałam oraz jakiś taki ogólnie panujący spokój który tam odczuwałam. Uwielbiam patrzeć na morze a Malta to na tyle mała wyspa, że w zasadzie gdziekolwiek się pojedzie to je widać. Bardzo często trasa autobusu przebiegała właśnie częściowo wzdłuż morza. A co do wielkości Malty, to przeczytałam w przewodniku, że powierzchnia całego maltańskiego archipelagu (czyli Malty i wszystkich jej wysp) oraz liczba jego ludności zbliżone są do… Szczecina. 🙂

Dwejra GozoNiestety tydzień szybko minął. Trzeba było pozostawić Maltę i rozstać się z przyjaciółmi. My wróciliśmy do Polski, a oni popłynęli promem na Sycylię, by wyruszyć potem w dalszą podróż po Europie. Rzadko kiedy chcę wracać drugi raz w to samo miejsce, ale w przypadku Malty jest inaczej. Czuję niedosyt. Nie mogę się doczekać, by znowu tam polecieć. 

Kaja

Dwejra Gozo

O Autorze

Założyciele portalu maltaigozo.pl. Miłośnicy Malty, a w szczególności Gozo.

X